Wrzesień to miesiąc, który w historii Polski XX wieku z pewnością najbardziej kojarzy się z wydarzeniami pamiętnego 1939 roku. Wówczas to Polska stała się ofiarą agresji dwóch potężnych sąsiadów: hitlerowskich Niemiec oraz komunistycznego ZSRR. Najazd ów był konsekwencją paktu Ribbentrop-Mołotow, zawartego 23 sierpnia 1939 roku w Moskwie. Dołączony  do niego tajny protokół dzielił Europę Środkową na strefy wpływów III Rzeszy i ZSRR. Wydarzenia te odgrywają cały czas niezwykle istotną rolę w polskiej debacie publicznej, o czym świadczą choćby wytyczone w ostatnich miesiącach nowe kierunki polskiej polityki historycznej.

W tym kontekście warto przywołać pewien zabawny epizod, który rozegrał się we wrześniu 1939 roku…

Jako symboliczny przykład sojuszu Berlina i Moskwy oraz braterstwa broni pomiędzy żołnierzami niemieckiego Wehrmachtu i radzieckiej Armii Czerwonej przedstawiana jest defilada, która odbyła się 22 września w Brześciu nad Bugiem. Miasto to (wraz z twierdzą) zostało opanowane przez Niemców w połowie września, ale zgodnie z linią demarkacyjną wytyczoną w dniu 23 sierpnia 1939 roku w Moskwie, granica między obydwoma państwami miała przebiegać na Bugu, a samo miasto miało przypaść Sowietom. Stąd też, po dotarciu w rejon Brześcia oddziałów radzieckich, ich dowódca – gen. Siemion Kriwoszein porozumiał się z dowódcą niemieckiego XIX Korpusu Pancernego – gen. Heinzem Guderianem, w celu przejęcia miasta oraz znajdującej się w nim twierdzy.

Właśnie z okazji przekazania miasta na jego ulicach zorganizowana została wspólna defilada, w której uczestniczyły niemieckie i radzieckie wojska pancerne i zmotoryzowane. Po skończeniu defilady, świętowanie zwycięstwa nad Polską przybrało formy mniej oficjalne. Oficerowie obydwu armii spotkali się na poczęstunku, w trakcie którego raczono się również w pokaźnych ilościach alkoholem. W pewnym momencie, Kriwoszein, który w szkole „liznął” co nieco języka niemieckiego, postanowił zabłysnąć i wzniósł toast w tym właśnie języku. Brzmiał on tak:

„Ich trinke für ewige Feindschaft zwischen uns!” („Piję za wieczną wrogość pomiędzy nami!”)

Wśród Niemców zapanowała konsternacja. Doskonale wiedzieli oni bowiem, że jeszcze miesiąc wcześniej obydwa totalitarne reżimy (nazistowski i komunistyczny) uważały się za śmiertelnych wrogów i prowadziły ze sobą jawną propagandową wojnę. Sojusz między nimi, który został zawarty 23 sierpnia, przypominał wolty, opisywane przez George’a Orwella w jego powieści „Rok 1984”, przy przedstawianiu stosunków panujących pomiędzy mocarstwami. Czyżby więc radziecki oficer nie zrozumiał mądrości etapu i pod wpływem alkoholu, popełnił poważne faux pas, ujawniając swoje prawdziwe uczucia w stosunku do hitlerowców?

Zdziwione miny Niemców musiały uświadomić Kriwoszeinowi, że coś poszło nie tak. Jak to napisał Paul Carrell: „natychmiast z uśmiechem poprawił się:

Für ewige Freindschaft unserer Nationen!”

W tym momencie Niemcy uświadomili sobie, że radziecki generał chciał powiedzieć po niemiecku „przyjaźń”, a więc: Freundschaft. Freindschaft w rzeczywistości było przekręceniem tego wyrazu, niemniej pozwoliło Niemcom zrozumieć, o co chodzi. W rezultacie wszyscy wesoło podnieśli kieliszki i spełnili toast. Prawdopodobnie na pożegnanie, Kriwoszein życzył jeszcze wojskom niemieckim szybkiego zwycięstwa nad „kapitalistyczną Anglią” i zaprosił Guderiana do Moskwy po tym zwycięstwie.

Historia pokazała, że słowa wypowiedziane przez Kriwoszeina były prawdziwą „freudowską pomyłką”. Dokładnie 21 miesięcy po spełnieniu jego toastu – 22 czerwca 1941 roku – Guderian wraz ze swoimi żołnierzami (z którymi w międzyczasie w maju 1940 roku odegrał kluczową rolę w zepchnięciu wojsk brytyjskich do morza pod Dunkierką) ponownie znaleźli się nad Bugiem. Przed świtem tego właśnie dnia niektórzy z niemieckich uczestników defilady z września 1939 roku przypatrywali się zza rzeki ciemnym konturom obsadzonej przez Rosjan cytadeli w Brześciu. O godz. 3.15 nad ranem ciszę nocną rozdarł huk wystrzałów niemieckiej artylerii. Równocześnie żołnierze Wehrmachtu poderwali się ze swoich pozycji i ruszyli do ataku, najpierw w kierunku mostów na Bugu, a następnie ku samej twierdzy.

Tak właśnie kończyła się niemiecko-radziecka Freundschaft, a rozpoczynał się okres śmiertelnej konfrontacji pomiędzy obydwoma totalitarnymi mocarstwami. Wojna ta miała potrwać cztery lata, doprowadziła do spustoszenia olbrzymich połaci Europy Środkowej i Wschodniej oraz nieomal do upadku władzy komunistycznej w ZSRR. W pewnym momencie oddziały gen. Guderiana znalazły się bowiem na przedpolach Moskwy i szykowały się już do szturmu radzieckiej stolicy. Tym samym niewiele brakowało, a ziściłyby się wówczas słowa Kriwoszeina wypowiedziane w Brześciu, choć na pewno nie tego rodzaju wizytę niemieckiego generała miał on na myśli.

Kriwoszein i Guderian podczas przyjmowania defilady oddziałów radzieckich i niemieckich w Brześciu 22.09.1939 r.

Zdjęcie: Kriwoszein i Guderian podczas przyjmowania defilady oddziałów 
radzieckich i niemieckich w Brześciu 22.09.1939 r. 
(źródło: pl.wikipedia.org)

 

Autor artykułu: Jan Patrak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here